Oni namieszają w stawce!

Mecz Gwiazd zakończył pierwszą część sezonu, w której wyklarowało nam się grono żelaznych faworytów do mistrzostwa. Już za kilka dni NBA wznawia rozgrywki i będziemy mogli śledzić poczynania kilku drużyn, które mają aspiracje dołączyć do ścisłej czołówki i namieszać trochę w układzie sił.

NBA po raz kolejny udowodniła nam, że jest niezwykle nieprzewidywalną ligą. W tym roku dodatkowo dochodzi skomplikowana sytuacja z pandemią, która powoduje jeszcze więcej nieobliczalności, niż miałoby to miejsce w normalnym sezonie. Wiele absencji zawodników, odwołane mecze czy też brak wsparcia z trybun powodują często dość niespodziewane wyniki spotkań. Dlatego aktualnie mamy parę drużyn, które zaczęły sezon mocno poniżej oczekiwań, ale w drugiej fazie rozgrywek mają zamiar wejść na wyższy poziom i spróbować nawiązać do wysokich aspiracji przedsezonowych.


Sprawdźmy, kto może namieszać w stawce oraz realnie włączyć się do walki o mistrzowski tytuł, mimo słabej pierwszej części rozgrywek.


1. Boston Celtics


Drużyna z Bostonu jest jednym z największych rozczarowań początku sezonu i na pewno jest wiele elementów, które muszą ulec poprawie, jeśli Celtowie chcą wrócić na właściwe tory. Jednak nie możemy skreślać tak utalentowanej drużyny, która jest prowadzona przez świetnego trenera.


Po przerwie na All Star Game do składu powinien wrócić Marcus Smart, który jest niezwykle istotną postacią dla tej ekipy i da pozytywnego kopa swojemu zespołowi. Kemba Walker zdaje się powoli stabilizować swoją formę, a wiemy, że bez jego wkładu w ataku pewnego poziomu Boston nie przeskoczy. Co bardziej istotne Jayson Tatum powinien już coraz mniej odczuwać skutki zakażeniem Covid-19 i stabilizować swoją formę na wysokim poziomie.


Mimo wszystko uważam, że tutaj nie obejdzie się bez transferów, które istotnie wzmocnią ten zespół. Dwie główne bolączki to rozegranie i obrona podkoszowa. Od dłuższego czasu chodzą plotki o możliwym transferze np. Adnre Drummonda z Cavs, Nikoli Vucevicia z Orladno czy też Thaddeusa Younga z Chicago. Każdy z tych graczy poprawiłby jakość gry i wniósł wiele pozytywów w grze Koniczynek. Jestem niezwykle ciekaw czy Danny Ainge odważy się na jakikolwiek ruch.


W moim odczuciu bez transferów ta drużyna ma szanse wspiąć się wyżej w tabeli i powalczyć w playoffs zakładając, że wszyscy czołowi zawodnicy będą zdrowi. Jednak jeśli realnie marzą o wywalczeniu tytułu mistrzowskiego, to muszą sprowadzić pomoc w postaci doświadczonego zawodnika z wysokiej półki. Aktualnie w składzie jest zbyt wielu młodych graczy, którzy nie gwarantują utrzymania wysokiego poziomu w przypadku zejścia z boiska podstawowej piątki. Także Boston ma spore szanse namieszać w stawce, ale ich GM musi zaryzykować i spróbować ściągnąć sprawdzone nazwisko, które zrobi różnicę.


2. Denver Nuggets


Ubiegłoroczny finalista konferencji zachodniej zaczął rozgrywki bardzo słabo i dopiero ostatnie kilka spotkań przed przerwą pozwoliło wyraźnie poprawić bilans. Na ten niekorzystny początek sezonu wpływ miało kilka czynników, jak chociażby absencja Portera Jr, kontuzje Jamala Murraya czy chociażby brak w składzie klasowego obrońcy na pozycji skrzydłowego.


Mimo że Nikola Jokić gra na niesamowitym poziomie i realnie walczy o nagrodę MVP, to Nuggets mieli kłopoty z wygrywaniem meczów przez fatalną obronę oraz braki w składzie. W moim odczuciu przy braku zaadresowania tych problemów Denver może mieć kłopot, aby przejść, chociażby jedną rundę w playoffs. Jednak nie możemy skreślać tej ekipy ze względu na genialnego Serba oraz powracających do pełni zdrowia kluczowych graczy.


Widać, że w ataku wszystkie trybiki świetnie ze sobą współgrają i po tej stronie parkietu Bryłki nie mają najmniejszych problemów. Talent ofensywny jest niepodważalny i przy dobrym dniu są w stanie wygrać mecz idąc na wymianę ciosów z rywalami. Niestety w playoffs zwykle wygrywają zespoły, które są bardzo solidne w defensywie. Tutaj będzie bardzo ciężko zrobić wyraźny progres, ale na pewno trener Malone spróbuje znaleźć jakieś rozwiązanie.


Dwa główne problemy to obrona pick and roll z Jokiciem, który mimo swojej genialnej gry w ofensywie jest zwyczajnie słabym obrońcą. Każda ekipa będzie starała się wyeksponować jego niedoskonałości po tej stornie boiska, a te są w tym sezonie jeszcze bardziej widoczne przez brak Granta i Plumlee. Obaj starali się maskować błędy Serba i potrafili świetnie bronić z pomocy. Niestety aktualnie nie ma nikogo takiego w składzie oraz brakuje rasowego stopera na skrzydle. To jest drugi wyraźny mankament, ponieważ nie za bardzo ma kto kryć największe gwiazdy rywali pokroju Jamesa czy Leonarda, czyli potencjalnych rywali w playoffs.


Mimo wszystko kibice Nuggets mogą patrzeć z optymizmem na dalszą część sezonu, ponieważ ich lider gra fenomenalnie. Również z meczu na mecz widać, że drużyna się coraz bardziej dociera i zawodnicy starają się mocniej naciskać graczy obwodowych w obronie, aby maskować swoje niedoskonałości defensywne na innych pozycjach. Denver jest jedną z lepszych ekip, jeśli chodzi o wymuszanie strat oraz o tzw. deflections (czyli podbicia piłki). Dzięki tak aktywnej obronie są w stanie zdobywać wiele łatwych punktów oraz nie dopuszczają do eksponowania słabych stron swojego lidera w obronie.


Jeśli Bryłki pozyskają wartościowego defensora, to myślę, że są w stanie powalczyć z każdym w potencjalnej serii playoffs. W aktualnej formie, w jakiej znajduje się Jokić, nawet mimo niedociągnięć w obronie będą niezwykle groźni dla każdego w pozostałej części sezonu.


3. Miami Heat


Aktualni mistrzowie konferencji wschodniej również nie mogą zaliczyć początku sezonu do udanych. Był moment, gdy ich bilans wynosił zaledwie 6-12 i plasował ich na przedostatnim miejscu w konferencji. Jednak tutaj mieliśmy wyjątkowo duży wysyp kontuzji oraz przerw związanych z koronawirusem. Jedynie Duncan Robinson rozegrał wszystkie mecze w tym sezonie, co pokazuje, jak dużego pecha miało Miami.


Dlatego uważam, że Heat będą niezwykle niewygodnym rywalem dla każdego, ponieważ wydaje się, że ich problemy zdrowotne są już za nimi. Mimo wszystko są aktualnie na 6 miejscu, co akurat świadczy o słabości konferencji wschodniej, biorąc pod uwagę, jak źle zaczęli ten sezon gracze Spoelstry. Dlatego mają dobrą pozycję, aby spróbować dogonić czołówkę i wywalczyć przewagę parkietu, chociaż w pierwszej rundzie playoffs.


Widać, że drużyna najwięcej traciła pod nieobecność Dragicia i Butlera. Dalej są to bezsprzecznie najważniejsze jednostki w tej drużynie, których forma nadaje ton wynikom ekipy z Florydy. Jeśli obaj pozostaną zdrowi, to jestem przekonany, że zobaczymy kapitalną drugą część rozgrywek w wykonaniu zespołu z Miami.


Oglądając ostatnie mecze, zdaje się, że wraca intensywność, z jaką grali rok temu i każdy z graczy powoli dochodzi do wysokiej dyspozycji. Słaby początek to również brak tożsamości Heat, czyli niezwykle intensywnego stylu gry. Gracze wydawali się zmęczeni po zeszłym sezonie i wyraźnie brakowało im energii, a wiemy, jak ważny jest to element w grze Żaru.


Uważam, że po przerwie na Mecz Gwiazd cały zespół wróci z naładowanymi akumulatorami oraz z chęcią pokazania światu, że dalej są czołową ekipą w lidze. Myślę, że ten zespół będzie w najlepszej formie na playoffs, a tam na pewno nikt nie będzie chciał na nich trafić. Niewykluczone, że będą w stanie znów zaskoczyć wszystkich i awansować do finału.


Wszystkie wymienione wyżej drużyny mają coś do udowodnienia, ponieważ oczekiwania przed rozpoczęciem sezonu były zdecydowanie wyższe. Każda z tych ekip ma lub miała swoje problemy, ale wydaje się, że druga część rozgrywek może być dużo lepsza w ich wykonaniu. Na pewno zobaczymy bardzo zmotywowanych liderów, którzy będą chcieli wynieść swoje zespoły na wyższy poziom.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *